ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREPrawo
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


PATRON MERYTORYCZNY
Kancelaria prawnicza Wardyński i Wspólnicy

Prawo

SERWIS INFORMACYJNY CIRE 24

Sąd Apelacyjny w Katowicach ogłosi w czwartek wyrok ws. katastrofy w Halembie
08.04.2021r. 05:45

www.cire.pl | Obserwuj nas na twitter.com/cire_pl
Sąd Apelacyjny w Katowicach ogłosi w czwartek po południu i wyrok w procesie odwoławczym trzech głównych oskarżonych w sprawie katastrofy w rudzkiej kopalni Halemba, gdzie w listopadzie 2006 r. w wyniku wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników.
Był to jeden z najtragiczniejszych wypadków we współczesnym polskim górnictwie. Doszło do niego podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Górnicy, którzy zginęli, mieli za zadanie wydobycie wartego miliony złotych sprzętu. Większość ofiar to pracownicy zewnętrznej firmy Mard, która na zlecenie kopalni prowadziła prace likwidacyjne.

Apelacja dotyczy trzech oskarżonych, których proces toczył się ponownie przed gliwickim sądem okręgowym - pozostali zostali już wcześniej prawomocnie osądzeni. Chodzi o b. szefa działu wentylacji Marka Z., b. dyrektora kopalni Kazimierza D. oraz Jana J., który był naczelnym inżynierem zakładu.

We wrześniu 2019 r., po ponownym procesie, Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał Z., któremu prokuratura zarzuciła m.in. sprowadzenie katastrofy, na karę łączną roku i dwóch miesięcy więzienia, zaliczając mu na jej poczet okres aresztowania od września 2007 r. do lipca 2008 r. Zakazał mu też pełnienia stanowisk kierowniczych w górnictwie na trzy lata.

Sąd uznał Z. za winnego przestępstwa z art. art. 165 par. 1 kk, który przewiduje karę do 8 lat za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, wskutek działania w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych. Wymierzył mu za to jednostkową karę roku pozbawienia wolności.

Także na rok więzienia sąd skazał Z. na podstawie art. 220 kk, który przewiduje karę do trzech lat więzienia dla osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i higienę pracy, i niedopełniającej wynikającego stąd obowiązku, a przez to narażającej pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

B. dyrektora Kazimierza D. gliwicki sąd okręgowy skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat m.in. za przestępstwo z art. 165 par. 3 kk - sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, którego skutkiem była śmierć człowieka. Kazimierza D. obciążono też grzywną 20 tys. zł, jednak na poczet kluczowej jej części zaliczono mu okres tymczasowego aresztowania od kwietnia do lipca 2008 r.

Były naczelny inżynier kopalni Jan J., który sprawował też funkcję zastępcy kierownika ruchu zakładu, został skazany z art. 220 kk na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata, a także grzywnę.
Od wyroku sądu okręgowego odwołała się zarówno obrona, jak i prokuratura, która domaga się znacznie surowszych kar dla Z. i D. Prokurator Wiesław Kużdżał przekonywał na rozprawie odwoławczej pod koniec marca, że oskarżeni kierowali do pracy górników wiedząc, że grozi im niebezpieczeństwo, a sami pracownicy mówili, że pracują na tykającej bombie - w kopalni często dochodziło do przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu, a zagrożenie zwiększało się wraz z postępem prac. "Tej śmierci można było uniknąć - biorąc pod uwagę pojawiające analizy i raporty" - mówił prokurator.

Według obrońcy Z. i D. Krystiana Ślązaka, nie ma dowodów, że to Z. przed wybuchem miał obowiązek wstrzymania robót. "Taki obowiązek ciążył na każdym pracującym tam górniku i osobie z dozoru. Z. nie miał wystarczających danych, aby podjąć decyzję w wstrzymaniu lub zakończeniu prac likwidacyjnych" - mówił adwokat. Przekonywał też, że o wycofaniu załogi nie mógł też decydować dyrektor kopalni, bo o przekroczeniach dopuszczalnych stężeń metanu dowiadywał się już po fakcie. Mec. Ślązak przekonywał też, że nie było przepisów nakazujących neutralizację pyłu węglowego pyłem kamiennym w likwidowanym wyrobisku, dlatego nie można stawiać takiego zarzutu.

Oskarżony Marek Z. w "ostatnim słowie" przyrównał sytuację w kopalni do obecnej pandemii koronawirusa. "W obu sytuacjach zadajemy sobie pytanie, czy można było zrobić więcej, żeby nie było tylu ofiar. Być może można było, ale w tamtym czasie praca była prowadzona zgodnie z przepisami" - oświadczył.

Z ustaleń śledztwa, zamkniętego przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach w 2008 r., wynika, że do wybuchu doszło na skutek zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym. Po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc spustoszenie i zabijając większość ofiar. Według prokuratury pracownicy byli w Halembie kierowani do prac mimo przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu, w kopalni fałszowano też dokumentację i próbki pyłu węglowego - aby wykazać, że był on neutralizowany pyłem kamiennym. Obrona w trakcie procesu przekonywała, że to, co zdarzyło się w Halembie, było zdarzeniem losowym, niezależnym od ludzi.

W sprawie katastrofy oskarżonych zostało 27 osób, część z nich od razu dobrowolnie poddała się karze. Na ławie oskarżonych w pierwszym procesie zasiadało 17 mężczyzn. W styczniu 2015 r., po ponad sześciu latach, Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał Z., oskarżonego o sprowadzenie katastrofy, na trzy lata więzienia (prokuratura żąda ośmiu). 14 innych oskarżonych, wśród nich Kazimierz D. (dla którego oskarżenie domaga się siedmiu lat), usłyszało wówczas wyroki w zawieszeniu, dwóch - uniewinniające.

W lutym 2016 r. rozpoznający odwołania od wyroku z I instancji Sąd Apelacyjny w Katowicach w części uchylił tamto orzeczenie - do ponownego rozpoznania skierował sprawy Z. (skazując go już prawomocnie na cztery miesiące więzienia za to, że już po katastrofie kazał podwładnemu fałszować dokumentację dotyczącą odczytu stężeń gazów w kopalni), Kazimierza D. i Jana J. Ich ponowny proces rozpoczął się w październiku 2016 r. Orzeczenia wobec pozostałych stały się już wtedy prawomocne.

Czytaj również:
Zobacz także:

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2021
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE